lunes, 22 de septiembre de 2014

HUE, LA ANTIGUA CAPITAL IMPERIAL.



La siguiente parada no fue otra que Hue, la antigua capital imperial. Aquí nos encontramos con una ciudad llena de vida y el aroma de su río, el Perfume.
Solo por visitar el conjunto de monumentos declarados patrimonio de la Humanidad, vale la pena venir hasta aquí.
Penetramos al interior de la ciudadela , para toparnos con los restos de la Ciudad Imperial de Hue, echa a semejanza de la ciudad prohibida de Pekin, aquí llamada la Ciudad purpura prohibida. Durante una larga mañana recorrimos cada esquina y edificio en el interior de la ciudadela.
Pero Hue no sólo ofrece su patrimonio arquitectónico, sino que mas allá de las murallas se encuentra una ciudad alborotada, despierta que invita a recorrerla. Sobre todo pasear por los jardines a orillas del río Perfume mientras cae la tarde y probar su gastronomía debería ser obligatorio; sin olvidarnos de perder la vista siguiendo las embarcaciones en forma de dragón que recorren las aguas calmadas del río.
Por otro lado, no dejamos pasar la oportunidad de visitar el museo dedicado a Ho Chi Minh de Hue, sobre todo para seguir aprendiendo sobre la vida y obra del " Tío Ho". Aquí en Hue él pasó parte de su vida, estudiando y formándose.




on our way between Hoi An and Hue/ widoki po drodze między Hoi An i Hue/ las vista del camino entre Hoi An y Hue



Ho Chi Minh Museum

the extraoridinary sunset over Perfume river/ niezwykły zachód słońca nad rzeką Perfume/ una puesta de Sol extraordinaria  sobre el río Perfume.





violet ao dai- typical for Hue/ tradycyjny ubiór ao dai w kolorze fioletowym- typowym dla Hue/ típico de Hue; ao dai en color violeta.












Hue is, along with Hoi An, another vietnamese site on the list of UNESCO's World Heritage. In the years between 1802 and 1945 it was the capital of the Nguyen dynasty imperium. The citadel, where the emperor had his seat is not as well maintained, as it should... the area is huge and some of the buildings were restored, but most of the site it is necesary to have a good imagination in order to see it's original beauty.  The forbidden city was once a piece of art where only the emperor, his family, mistresses and close servants had access. Hue was definately worth visiting. Not only because of the citadel, but also for the great food (the best buddhist restaurant with mock meat that could deceive any meat eater!) and the most amazing, extraoridinary sunset over the Perfume river, that begun with rainbows and ended up with skies that looked like they were burning.

Szorcik: Podobnie jak Hoi An, również Hue zostało wpisane na listę zabytków UNESCO. Ruiny cytadeli w Hue nie są niestety tak dobrze zachowane, jak te w Hoi An, potrzebna jest tu miejscami dobra dawka wyobraźni, aby zwizualizować jak kiedyś mogło wyglądać to miejsce.
Hue to dawna stolica południowego Wietnamu- czyli królestwa Nguyen, rządzonego przez tę dynastię między rokiem 1802 a 1945. Ogromna cytadela mieściła w swoich murach zakazane miasto cesarza, do którego wstęp miały tylko najbliższe mu osoby: rodzina, współpracownicy, służący i nałożnice. Do tej pory szczęśliwie zachowały się małe fragmenty świadczące o dawnej świetności tego miejsca. Jedna Hue to nie tylko Cytadela. Znaleźliśmy to rewelacyjną buddyjską wegetariańską restaurację, gdzie urządzaliśmy sobie prawdziwe bankiety z potrawami naśladującymi mięso tak wiarygodnie, że udało nam się nabrać (co robi "szynka" w moim ryżu?). Matka natura też świetnie spisała się z okazji naszej wizyty ofiarowując nam najbardziej niesamowity, niepowtarzalny zachód słońca nad rzeką Perfume. Słoneczny spektakl zaczął się od chowających się za chmurami tęcz a skończył soczystą czerwienią przebijającą przez gęste chmury.

HÔI AN...LAM AP PHO.

De nuevo bus cama nocturno y de nuevo una destinación, esta vez la elegida era HÔI AN, situada en la costa del Mar de la China Meridionial y que allá por el siglo I era el puerto mas importante del sureste asiático,conocida como Lam Ap Pho.
Ademas durante los siglos XVI y XVII fue sin duda uno de los puntos comerciales por excelencia, aquí se asentaron chinos, indios, japoneses , holandeses y franceses.Y es gracias a este amalgama de culturas que la actual Hôi An sigue teniendo un encanto particular, pues la herencia de cada pueblo que aquí se asentó sigue impregnando la ciudad, en lo cultural y en lo arquitectónico.
Hôi An tenía el encanto de dejarte perder en la zona vieja de la ciudad, esa parte donde conviven edificios coloniales franceses, con edificios y templos de origen chino y japones. La joya de la ciudad es su famoso puente japones, cubierto y enlazado a una pagoda budista.También uno pude recorrer varios edificios antiguos de origen chino, donde aún hoy viven las nuevas generaciones de aquellos que se asentaron siglos atrás.
El entorno de la parte vieja, es un lugar tranquilo, hermoso y sosegado, donde las tiendas de recuerdos, las sastrerías y la tradición conviven entre turistas y locales dedicados a sus quehaceres y negocios.
Si perderse por el día es gratificante, perderse por la noche es abrumador. Allí entre el juego de colores de cientos de farolillos colgados por todos los rincones y la rivera del río Thu Bon, uno encuentra un remanso de paz, un momento de placer único. Y entonces solo queda pasear y contemplar todo aquello que esta histórica ciudad esta dispuesta enseñarte.
Pero Hôi An, escondía aún mas cosas, ¡sus increíbles playas!. No pudimos resistirnos a ir a descubrir la playa de Cua Dai, una auténtica maravilla con kilómetros de arena blanca, aguas cristalinas y pescadores en plena faena, además claro está, de diversos turistas y locales disfrutando de la mar y de las tumbonas.
Hôi An por tanto quedará grabada en mi memoria, por su importancia histórica y por su calmada belleza.


japanese bridge/ most japoński/ el puente japones.



polish accent: a statue conmemoreatintg the late polish architect, Kazimierz Kwiatkowski, who worked hard for the preservation of the vietnamese cultural heritage/ Polski akcent- rzeźba upamiętniająca polskiego architekta Kazimierza Kwiatkowskiego, mającego duży wkład w ochronę dziedzictwa kulturalnego Wietnamu/ "un toque polaco": una estatua en memoria del arquitecto polaco Kazimierz Kwiatkowski por su trabajo en la conservación y protección del patrimonio cultural de Vietnam.




Hoi An is famous for it's artisanal noodles/ Hoi An znane jest z produkcji makaronów/ Hoi An es conocido por la producción de noodles.











we met Axel & Camille (again:) )














Hoi An is an ancient trading port from the period between 15th-19th century. It is very well preserved and is a great example of the influences of the different cultures that had their meeting piont in this little harbour. The most visible influence is this of China and Japan, but also the european and indigenous motifs are clear to find. There are several types of buildings that can be visited- pagodas, wooden japanese bridge or old chinese merchant houses still inhabited by new generations of the same families.
The old town still has it's original street plan of a typical South-East Asian trading port. The market, placed close to the river is still full of vendors and very busy, but the central spot of the town are now the alleys along the Thu Bon River. During the day you can enjoy the views over the boats taking strolls on the river, while eating your lunch. In the evening the alleys on both river banks turn very romantic, with all the lanterns reflecting in the water. But off course, there are also some fine places to party and a small night market with many cheap dinner options.
For me Hoi An will always be the city of lanterns. It is surely beautiful during the day, but at nighttime it turns into a real magic full of colorfull lights.
And- if you had enough of city tourism, Hoi An also offers you a beach. We chose the less urbanised Cua Dai and had a blast there- it was perfect for a lazy afternoon.

Szorcik: Hoi An to dawny port kupiecki, słynny na całą Azję południowo- wschodnią. Miasto zachowało się do dziś bardzo dobrze. Nadal widoczny jest plan zabudowy, typowy dla portowych azjatyckich  miasteczek: główne ulice położone są równolegle do rzeki i połączone ze sobą mniejszymi, prostopadłymi. Domy wybudowane nad rzeką posiadały tylne wyjścia prowadzące w stronę rzeki, co ułatwiało wyładunek towarów, natomiast front domów, ze sklepami znajdował się od strony ulicy równoległej do portu.
W architekturze widoczne są nadal wpływy wszystkich kultur i regionów z których pochodzili kupy. Przeważają motywy chińskie i japońskie z dużą domieszką późniejszych-europejskich. Oprócz budynków mieszkalnych sporo tu zabudowań sakralnych, nawet na japońskim moście znajduje się niewielka pagoda. W kupieckich domach otwartych do zwiedzania nadal mieszkają te same same rodziny, co kilka generacji temu i to właśnie ich członkowie oprowadzają po wykończonych drewnem domach-muzeach.
Targowisko położone nad rzeką nadal tętni życiem, ale turyści zdają się preferować spacery wzdłuż rzeki, gdzie w ciągu dnia można zjeść obiad w restauracji w kolonialnym stylu, podziwiając przepływające łódki wiozące turystów na przejażdżkę wzdłuż portu. W nocy wody rzeki odbijają tysiące świateł i światełek kolorowych chińskich lampionów a pod mostem przepływają świeczki zapalone na szczęście. Dla tych, którym ta wizja wydaje się nazbyt romantyczna, są również inne opcje- jak darmowa fajka wodna w barach nad rzeką lub nocne targowisko pełne bibelotów oraz stoisk z tanim jedzeniem.
Ale dla mnie Hoi An to i tak najbardziej klimatyczne miasteczko- w dzień idealne do spacerów wśród pięknie zachowanych budynków, a w nocy wybuchające niczym fajerwerki tysiącem kolorowych chińskich lampionów.
A jak miejska turystyk się znudzi. można skoczyć na pobliską plażę... my wybraliśmy mniej popularną i niezabudowaną Cua Dai- był to strzał w dziesiątkę i cudowne, słoneczne popołudnie.